Zasilanie awaryjne (backup, EPS - Emergency Power Supply) to zdolność instalacji z magazynem energii do zasilania domu albo wybranych obwodów, gdy w sieci zabraknie prądu. Falownik odcina wtedy dom od sieci i sam tworzy dla niego napięcie, a energia pochodzi z magazynu i, jeśli świeci słońce, z modułów. Bez tej funkcji instalacja PV przy awarii sieci po prostu się wyłącza, nawet w pełnym słońcu.

Dlaczego zwykła fotowoltaika gaśnie razem z siecią
Falownik podłączony do sieci musi wykryć jej zanik i przestać oddawać energię. To zabezpieczenie przed pracą wyspową (anti-islanding), którego skuteczność sprawdza się m.in. procedurą z normy IEC 62116. Chroni ono ludzi naprawiających linię: gdyby tysiące falowników dalej podawały napięcie, pod napięciem byłaby sieć, którą operator uznał za wyłączoną.
Żeby dom mógł pracować dalej, potrzebny jest przełącznik, który najpierw fizycznie odłączy instalację domu od sieci, a dopiero potem pozwoli falownikowi zasilać obwody. Tesla opisuje to wprost przy Powerwall 3: Backup Gateway wykrywa zanik zasilania i odłącza magazyn od sieci, żeby nie zasilał jej zwrotnie. Gdy 28 kwietnia 2025 roku przestała działać sieć Hiszpanii i Portugalii, instalacja PV bez takiego układu nie mogła zasilić domu, choć był słoneczny dzień.
Trzy poziomy zasilania awaryjnego
- Gniazdo lub wyjście awaryjne (EPS). Osobne wyjście falownika dla kilku urządzeń: lodówki, routera, oświetlenia. Najprostsze, ale z niewielką mocą i zwykle bez automatycznego zasilania reszty domu.
- Wydzielone obwody. Elektryk przenosi ważne obwody (pompa obiegowa pieca, lodówka, oświetlenie) do osobnej rozdzielnicy zasilanej z wyjścia backup. Reszta domu przy awarii nie działa.
- Cały dom. Automatyczny przełącznik odcina cały dom od sieci i przechodzi na zasilanie z magazynu. Najwygodniejsze, ale wymaga największej mocy falownika i rozsądnego zachowania domowników przy długiej awarii.
HTW Berlin w teście 2026 stwierdził, że wszystkie badane systemy potrafią przy awarii zasilać dom częściowo lub w całości, ale każdy wymaga do tego dodatkowych elementów. Jednofazowe urządzenia dawały w trybie awaryjnym od 4,6 do 7,3 kW, trójfazowy Kostal 12,5 kW.
Na co patrzeć w karcie i w projekcie
- Moc w trybie backup. Bywa niższa niż moc falownika przy pracy z siecią, często podana osobno w VA. Porównaj ją z sumą odbiorników, które mają działać jednocześnie, i z prądem rozruchowym silników (C-rate baterii też ją ogranicza).
- Czas przełączenia. GoodWe deklaruje dla falowników ET przełączenie poniżej 10 ms, czyli na poziomie UPS: komputer się nie zrestartuje. Jeśli przełączenie trwa dłużej, część urządzeń zdąży się wyłączyć i trzeba je uruchomić ponownie.
- Trzy fazy. Przy instalacji trójfazowej sprawdź, czy backup obsługuje trzy fazy i jakie obciążenie każdej z nich. Odbiorniki trójfazowe, np. część pomp ciepła, nie ruszą z jednofazowego wyjścia awaryjnego.
- Ładowanie z PV w czasie awarii. HTW potwierdził tę możliwość dla wszystkich testowanych systemów. Przy sprzężeniu AC falownik PV musi umieć pracować w wyspie utworzonej przez falownik bateryjny.
- Rezerwa SoC. Ustaw w aplikacji poziom, poniżej którego magazyn nie rozładowuje się na co dzień. Pusty magazyn w chwili awarii nic nie da.
- Wejście bateryjne. W naszej bazie falowników udział modeli z wejściem na baterię wynosi 44%. Samo wejście nie oznacza jednak funkcji backup, sprawdź ją osobno.
Instalację awaryjną musi zaprojektować i wykonać uprawniony elektryk. Chodzi nie tylko o przełącznik, ale też o układ sieci i ochronę przeciwporażeniową w trybie wyspowym.